Podział Mazowsza – koszty politycznej hucpy

Drukuj

W Sejmie PSL zorganizowało konferencję o podziale województwa mazowieckiego, który zapowiedzieli politycy PiSu. Szczegółów nikt nie zna.

Najpierw wypowiedzieli się eksperci, prof. Paweł Swianiewicz, dr Marcin Wajda. Ich obserwacje są krytyczne. Województwo mazowieckie osiągnęło już 106% średniej unijnej PKB na mieszkańca i nie może w przyszłości otrzymywać środków europejskich z przegródki „biedne regiony” (poniżej 75% średniej unijnej). Już w obecnej siedmiolatce 2014-20, jako jedyne w Polsce, znajduje się w kategorii przejściowej. Podział na Warszawę i biedniejszą resztę miałby zapewnić więcej środków dla Mazowsza w następnej siedmiolatce 2021-2027. Eksperci polemizowali z tymi założeniami.

1. Środki europejskie to nie wszystko. Na podziale Mazowsza Warszawa zarobi, bo dostanie wojewódzki udział w PIT i CIT, którymi do tej pory dzieliła się z całym Mazowszem. Warszawa stałaby się jeszcze bogatsza, a biedniejsza część Mazowsza jeszcze biedniejsza – stałaby się wręcz najbiedniejszym województwem w Polsce. Obecne zasady Janosikowego tego nie wyrównają, a wydatki rozkładają się inaczej niż wpływy.

Koleje Mazowieckie wymagają niewielkich dopłat na odcinkach blisko Warszawy, a na dalszych liniach – do Siedlec, Nasielska itp. – znacznie większych. Połowa szpitali jest w biedniejszej części Mazowsza, które nie byłaby w stanie w nie inwestować. 76% dróg mazowieckich położonych jest poza aglomeracją warszawską, których najbiedniejsze województwo nie będzie w stanie utrzymać.

2. Biedniejsza część Mazowsza nie miałaby środków na wkłady własne.

3. W bieżącej siedmiolatce programy operacyjne zostały zaprogramowane dla Mazowsza według zasad regionu przejściowego. Rozbicie w trakcie siedmiolatki na region biedny i region bogaty nie istnieje w procedurach unijnych. Trzeba by negocjować zasady tego podział z Brukselą, cała dokumentacja opracowana i już wdrażana poszłaby do kosza, od nowa trzeba by szykować nowe dokumenty, takie jak strategia aglomeracji warszawskiej oraz reszty województwa, zrewidować kryteria podziału i programy, akredytować nowe instytucje programujące, organizujące przetargi, monitorujące wydawanie środków itd, itp. Jeśli Warszawa straci, to nie znaczy, że reszta Mazowsza te środki dostanie. Środki do 2020 r. mogą być całkowicie utracone.

4. Przy podziale województwa trzeba by podzielić spółki komunalne obsługujące całe Mazowsze, podobnie różne inspekcje, jak i dotychczasowy dług Mazowsza. Trzeba by zbudować drugą administrację wojewódzką, co pochłonie kolejne koszty.

5. Poprzedni rząd przygotował podział statystyczny (bez żadnych zmian administracyjnych) na bogatszą aglomerację warszawską i biedniejszą resztę. Na tej podstawie można będzie walczyć o większe środki po 2020 r. na programy dotyczące biedniejszej części województwa, jednakże samo Mazowsze pozostałoby jednym organizmem z jednym budżetem.

Oficjalny cel PiSu to więcej środków dla biednej części Mazowsza, ale skutki podziału administracyjnego Mazowsza byłyby zupełnie odwrotne. Faktycznym celem PiSu jest próba obalenia obecnych władz Mazowsza i Warszawy przez konieczność nowych wyborów. Horrendalnie kosztowne skutki politycznej rozróby ich nie interesują. Prezydent Hanna Gronkiewicz Waltz podsumowała debatę: „a nowych wyborów na Mazowszu PiS i tak nie ma dużych szans wygrać”.

Czytaj również